Czasem zastanawiam się czy to ja jestem jakiś dziwny czy po prostu nie nadążam za tym galopującym XXI wiekiem, który w pewnych kwestiach agresywnie łapie pobocze, wypaczając najważniejsze w życiu wartości. Chociaż a propos kwestii, o której za chwilę napiszę, uważam, że niektórym ludziom tak zwyczajnie, po ludzku, odpierdoliło. Jakiś czas temu pisałem na FB z dziewczyną. Nieznajomą całkiem. Jakaś czytelniczka napisała priva, a że miała duże cycki to, z oczywistych względów, odpisałem. Oczywiście żartuję, odpisuję każdemu. Nawet szczerbatym facetom z Mocnym Fullem w profilówce. Tak więc, nawet jeśli masz mniejsze to nie bój się i pisz śmiało, gryzę tylko podczas seksu, a i wtedy bardzo delikatnie. Po grze wstępnej, podczas której zrobiliśmy sobie nawzajem dobrze via Messenger poprzez wymianę kilku kulturalnych grzeczności, rozmowa zeszła na tematy damsko – męskie. Prędzej czy później musiała, bo tajemnicza nieznajoma napisała w odniesieniu do tego artykułu.

 

Po jakimś czasie, gdzie mniej lub bardziej, ale jednak zgadzaliśmy się co do oceny omawianych sytuacji, na ruszt wzięty został, jakże popularny, temat zdrady, w kontekście którego nieznajoma użyła następujących słów “dla mnie zdradą jest brak lojalności, a nie seks sam w sobie, nie widzę nic złego w bzykaniu kogoś innego, jeśli obie strony o tym wiedzą.” No i mnie kurwa zamurowało. Ciśnienie skoczyło, myśli skwierczą w tłustej polewie bezradności i zażenowania, impulsy między neuronami szaleją jak po lewych dopalaczach. Podokręcałem sobie wszystko w organizmie aż do zerwania gwintu prawie, co by się kupy trzymać i staram się opanować skrajne emocje, luzujące pęta racjonalności. Coś mi się tu nie zgadzać zaczyna. Bo czy seks z kimś innym nie jest przypadkiem brakiem lojalności? A jeśli jakimś cudem nie jest, to czym, w takim razie, ta lojalność miałaby się niby przejawiać? Tym, że nie rozpowiadasz na mieście, że żona za rzadko goli cipkę albo, że nie myje się pod pachami tak dokładnie jakbyś chciał?

 

- Kochanie, idę poruchać, będę za jakieś 4 godziny.
- Och, dziękuję Ci, że mówisz mi o takich rzeczach, jesteś wobec mnie taki lojalny. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, masz może pod ręką jakieś drobniaki na gumki?

 

A może to była lojalność, co?

 

Jestem “mentalnym zacofem”

Gdy odpowiedziałem, że, delikatnie mówiąc, nie zgadzam się i że, według mnie, w niektórych kwestiach mózgi części społeczeństwa nie pracują na optymalnych obrotach, nieznajoma zasugerowała, że spodziewała się, że jestem bardziej otwarty mentalnie zwłaszcza, że prowadzę bloga, jak go określam, o życiu z dystansem. Zgadza się. Z dystansem, ale z zachowaniem minimum normalności. Sorry, ale to już byłby za długi napis na logo. Rozumiem w takim razie, że w XXI wieku sprzeciw wobec bzykania osoby trzeciej, będąc w szczęśliwym związku z osobą, którą kochasz to oznaka umysłowego zacofania. OK, w takim razie zgadzam się – jestem mentalnym zacofem, zadowolona?

 

Tak w ogóle poglądy, które wyznawała nieznajoma to, wbrew pozorom, żadna otwartość mentalna. To mainstream, który na każdym kroku propaguje i, na siłę wręcz, wciska nienormalność i wypaczenia wmówił nam że taka wizja rzeczywistości to światopoglądowa otwartość i, jakże popularna i nadużywana ostatnimi czasy, tolerancja, której definicja w ostatnich latach również została bardzo mocno wypaczona. Tak naprawdę jest to mentalny, ale niedorozwój.

 

Aktualnie panuje jakaś negatywna, irracjonalnie nienormalna definicja miłości i związku. “Są takie osoby, które żyją w związkach otwartych. Seks seksem, uczucie uczuciem. Dla niektórych w seksie nie ma miejsca na ograniczenia.” Kolejny cytat z nieznajomej. Oczywiście, że są takie osoby, ale trzeba je nazywać po imieniu. Z głupotą się nie dyskutuje, przed głupotą trzeba się bronić, bo wchodzenie tutaj w jakąkolwiek polemikę mija się z celem. Dopóki jesteś singlem spełniaj fantazje do woli, wkładaj penisa w rurę wydechową swojego samochodu i odpalaj silnik, jeśli Cię to jara i dopóki sąsiedzi nie zaczną Ci cykać fot. Droga wolna. Sam chętnie spróbowałbym różnych niepospolitych rzeczy, jak np. trójkąt. Czemu nie? Ale jestem singlem. Gdy będę w związku, będę bzykał jedynie tę osobę, z którą jestem w związku. Proste. Inaczej to zwykła imitacja miłości.

 

Pojęcia typu poliamoria, poligamia czy swinging to ładnie naukowo opisane zjawiska, które mają usprawiedliwiać dewiacje jako coś naturalnego, ludzkiego i swojskiego. Bo przecież nic, co ludzkie nie jest nam obce, a jak wiadomo nauka potrafi wytłumaczyć wszystko, na co aktualnie jest zapotrzebowanie.

 

Ślepa uliczka, zawracajmy

Czy wiedziałaś o tym, że w Kanadzie nie tak dawno zalegalizowali zoofilię? Tak, dobrze przeczytałaś. W Kanadzie zgodnie z prawem możesz bzykać swojego pieska, kotka, świnkę czy co tam Ci chodzi na czterech łapach po domu lub podwórku i nie jest świadome tego, że właśnie próbujesz skrzyżować gatunki. Czy to jest normalne? Myślę, że odpowiedź może być tylko jedna. Co zatem będzie dalej?

 

- Kochanie, wiesz ten seks grupowy i otwarty związek nudzi mi się. Znowu słyszę odgłosy rutyny pukające do sypialni. Może byśmy tak spróbowali trójkącika z Azorem? Co Ty na to?

 

I co? Wtedy też powiesz, że to niestandardowe upodobanie seksualne i trzeba być otwartym, akceptując taką odmienność, bo ta para może się dzięki temu spełniać seksualnie, a przecież w seksie nie ma ograniczeń? No teoretycznie tak, bo niby czemu mają tego nie robić skoro, zarówno jej, jak i jemu sprawia to frajdę i jest zaakceptowane przez prawodawcę, który prawo ma ustanawiać dla nas i naszego dobra? W tym kierunku to idzie i na pewno nie jest to kierunek dobry.

 

Dzisiejszy świat to świat wykolejenia jakichkolwiek wartości i zbaczanie z kursu normalności na rzecz brnięcia w ślepe uliczki braku jakichkolwiek norm moralnych i apoteozy wypaczonej odmienności, której niesłusznie przypisuje się wartości autoteliczne. Nie dajmy się wciągnąć w tę chorą spiralę, bo nasze dzieci i wnuki nie będą miały pojęcia o podstawowych wartościach i wzorcach moralnych zachowań i będą totalnie zaślepione takimi hasłami jak źle odbierana tolerancja czy zamykaniem ust poprzez oskarżenie o szerzenie mowy nienawiści. Nie tędy droga. Popatrz w lusterka i wrzuć wsteczny, bo to, co zostawiasz z tyłu powinieneś zabrać ze sobą. Bo nie wiem jak Ty, ale ja nie chciałbym żyć w rodzinie, w której zwrot tytułowy jest częścią codziennego życia. Bo to nie rodzina. Bo to nie miłość. To pieprzona fikcja utkana urojonymi uczuciami i lojalnością.

 

Twój Dave

 

OGŁOSZENIA PARAFIALNE!
Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci, że jeśli spodobał Ci się ten tekst i chciałbyś wiedzieć kiedy dodałem kolejne wypociny, a także poznać mnie trochę bliżej to wystarczy, że dziabniesz lajka. Już na zawsze zostaniemy ziomkami i sprawisz, że będę zajebiście szczęśliwy. Bóg zapłać :)